Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
95 postów 620 komentarzy

Rebel

Siedzący Byk - Zatroskany obywatel świata. Ekonomia, społeczeństwo, praca. Wróg systemu, kolonizacji, korporacji i Big Pharmy. Zwolennik oddolnej samoorganizacji i lokalnych walut.

Niewymienialna waluta

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Niewymienialne waluty posiada wiele państw i wiele posiadało. Np. Funt Guernsey, Funt libański, Funt egipski czy Dinar tunezyjski. Czy warto mieć taką walutę ?

 

 

Cypr to było najbogatsze z nowo przyjętych członków Unii (miernik PKBper capita w 2003r. wyniósł 18 930euro, w 2004r.–13 800 euro,a w 2005r.– 17 900 euro.Średnia wartość dla UE 25 wynosiła w 2003 r. 11 810 euro.

W 2008 roku Cypr przyjął nowa walutę Euro zastępując dotychczasową Funta cypryjskiego (CYP).

Funt cypryjski był poza Cyprem niewymienialny. Oczywiście w bankach było zdeponowane szereg różnych walut ale sam CYP poza wyspa był niewymienny. Dla rządu pozyskiwanie obcych walut było na różne sposoby.

M.in. z ruchu turystycznego, z wymiany czy ustalając oficjalny kurs na tyle korzystny aby nie musiał istnieć rynek nieoficjalny jak to miało miejsce w PRL-u. Wreszcie wydając zgodę na wymianę czy nabycie jakichś dóbr w walucie, której potrzebował.Kolejne żródła dochodów to eksport czy transport morski.  Co zyskiwał Cypr z niewymienialności?

Turyści przywozili swoje waluty. Po wymianie na CYP nabywali lokalne towary i usługi. Przed wyjazdem raczej starali się je wydać do końca. Jeżeli nie wymienili ich przed wyjazdem wtedy udzielali bezpłatnego i najczęściej bezzwrotnego kredytu wywożąc CYP na zawsze z Cypru pozostawiając np. funty brytyjskie czy euro.

Po wejściu do strefy euro droga do drenażu cypryjskiej gospodarki stanęły otworem. Zarobione Euro można wymieniać czy wydawać w dowolnym z 17 państw. W przypadku CYP waluta pozostawała na Cyprze i jej ilość regulowana była przez cypryjski bank centralny, który z chwilą wejścia do Euro został zastąpiony prze EBC a Cypr stracił swą samodzielność finansową. W 2013 po wypatroszeniu gospodarki i Cypryjczyków cypryjskie euro straciło swoją płynność w skutek ograniczeniu w wypływie kapitału. Więcej w artykule  Samuraja.

 http://samuraj7.blox.pl/2013/04/Nowa-waluta-w-strefie-euro.html

Czy to dobrze ? Moim zdaniem tak, ponieważ transfery zagraniczne są pod kontrolą ministra finansów. Gdyby w Polsce wprowadzić kontrolę wypływu środka za granicę lub oprocentowanie na poziomie 20 % to import momentalnie by spadł a zyskał rynek krajowy i budżet przejmując część w wytransferowanych środków. Sytuacja powinna się poprawić. Środki te firmy zagraniczne wydawały by w Polsce. Oczywiście co do napływu środka z zewnątrz nie byłoby ograniczeń. Transfer środków z Polski wynosi rocznie ok 13-16 mld Euro. Gdyby te środki pozostały w krajowej gospodarce byłoby ze wszech miar korzystne, tak jak korzystny jest napływ ich z zagranicznych gospodarek.

 http://konwentnarodowypolski.wordpress.com/2013/09/18/w-ciagu-ostatnich-10-lat-wytransferowano-z-polski-okolo-520-mld-zl/

O co mam żal do Cypryjczyków ? O to, że nie wrócili do swojej waluty funta cypryjskiego. Mogliby szybko odrobić straty i podobnie jak Islandia notować wzrost gospodarki. Odzyskaliby własną niezależność finansową z korzyścią dla siebie. Zabrakło liderów i determinacji społeczeństwa we wprowadzeniu zmian. Ulegli międzynarodowym szulerom i ich dyktatowi. Jedyna pociecha, że kontrolują wypływ kapitału z wyspy.

KOMENTARZE

  • @Autor
    Witam!

    Jeśli chodzi o problem posiadania niewymienialnej waluty, to przecież jeszcze nie tak dawno temu mieliśmy niewymienialną walutę, która w kursie oficjalnym jej wartość wynosiła (późne lata siedemdziesiąte) około 10 złp/$, a na wolnym rynku zwanym wtedy "czarnym" wynosiła około 100 złp/$.

    Czy wtedy było to dla nas- czyli konsumentów- korzystne?
    Czy było to korzystne dla gospodarki?
    Chyba kryzys końca lat siedemdziesiątych dał nam na te pytania odpowiedź?- tak sądzę.

    Pozdrawiam.
  • @AdNovum 08:29:01
    Kryzys końca lat 70-tych został wywołany przez banksterów. Podwyższyli oprocentowanie z 2% do 18% i dłużnicy ( nie tylko Polska) nie byli w stanie obsługiwać długu a z drugiej strony przestali kupować nasze produkty.
    PRL i jej gospodarka moim zdaniem była pod względami dobrym projektem- szczególnie dla społeczeństwa. Klasa rządząca nadużywała władzy czy drukowała środek płatniczy w odwrotnej proporcji do jakości i wydajności ale to juz inna bajka.
  • @AdNovum 08:29:01
    Polski "złoty" nie był walutą niewymienialną i polską - lecz "wymienialną" ( przy arbitralnie ustalanym kursie) - w ramach RWPG.

    Podobnie z rynkiem i jego "niewidzialną" (homeostatyczną) funkcją.
  • Trafia Pan w sedno. (moim zdaniem-:) )
    Traktując Polskę jako suwerenne państwo - absurdalnym wydaje się nie rozciągnięcie tej suwerenności na pieniądz krajowy.

    Wł;aśnie rozgorzała na nowo dyskusja wokół PRS. Ciekaw jestem - jak "polscy" wolnościowcy "wyodrębnią się z globalistów.
    Czy potraktują Polskę jako suwerenne państwo, czy - jako "worldregion", czy €Uroregion.
  • @AdNovum 08:29:01
    Ponadto ciekawi mnie - jak rozumie Pan słowo "konsument".
    Czy to ktoś - kto wymienia dobra,
    czy może - ten - co je wyłącznie "zjada" - nie bacząc - czy pochodzą z wymiany, czy z jałmużny...?
  • @BTadeusz 11:02:16
    A jaki był ten arbitralnie ustalony kurs "złotego polskiego" w ramach wymiany RWPG wobec rubla transferowego?

    Czy rubel transferowy nie służył wyłącznie do transferowania zysków państw stowarzyszonych w RWPG w jednym kierunku czyli do euro-azji?

    Jeśli zaś chodzi o problem tzw. "niewidzialnej" ręki rynku, to polega on na tym, że ta niewidzialna ręka również transferuje bogactwa krajów i ludzi w jednym kierunku, tj. do kieszeni bezpaństwowej finansjery.

    Dlatego też wymienialność walut powinna być regulowana w taki sposób, aby kraj-posiadacz waluty nie tracił na tym, tylko ewentualnie zyskiwał.

    Pozdrawiam.
  • @Krzysztof Grzelak 10:56:56
    Z tezą na temat przyczyn kryzysu końca lat 70-tych zgadzam się w mniej więcej 80%, ale jest jeszcze jeden problem:

    Otóż chodzi o to, że ci co te kredyty brali powinni przewidzieć negatywne skutki zadłużania się.

    Proszę zwrócić uwagę, na obecną sytuację i czy ona nie jest podobna?

    Tak więc nie sam problem waluty jest najistotniejszy, ale również polityka finansowa państwa oraz siła jego gospodarki.

    Tylko państwa słabe politycznie, gospodarczo oraz nie posiadające silnego i dobrego prawa zawsze będą okradane. I nie jest ważne, czy proces kradzieży odbywa się przez czynniki zewnętrzne czy też wewnętrzne.

    Polska zaś jest klasycznym negatywnym przykładem na kraj, który będzie zawsze dobrym kąskiem dla wszelkiej maści złodziei i oszustów.

    Pozdrawiam.
  • @AdNovum 11:18:44
    Tak więc dochodzimy do wniosku, że wymienialność, a ściślej mówiąc jej kurs - nie może być w pełni (w każdym "przekroju") - "wolnorynkowym". Interes suwerena (organów stanowiących prawo w państwie)może mieć POLITYCZNY wpływ na ten kurs.
    TO WŁAŚNIE - służy zachowaniu suwerenności i odrębności państwa.
    Jeśli ta odrębność zaniknie - zaniknie również państwo.
  • @AdNovum 11:18:44
    Tu poruszył Pan ciekawe zagadnienie, choć juz historyczne to natura rubla transferowego.


    Dlatego też wymienialność walut powinna być regulowana w taki sposób, aby kraj-posiadacz waluty nie tracił na tym, tylko ewentualnie zyskiwał.

    Waluta w moim odczuciu powinna przynosić korzyść społeczeństwu, które wytwarza bogactwo. W ostateczności jej charakter powinien pozostawać neutralny - jak woda- orzeźwia nie ma koloru ani zapachu.
  • @BTadeusz 11:15:13
    Konsumentem jest ten, który produkuje i jak i ten, który dobra nabywa, za środki uzyskane z własnej pracy. Tak więc jest to wymiana między stronami procesu rynkowego.

    Natomiast ten co dobra wyłącznie "zjada" jest pasożytem.

    Pozdrawiam.
  • @AdNovum 11:24:59
    Jestem tego samego zdania co Pan. Aktualnie pracujący Polacy i ci co majątek w przeszłosci wytworzyli sąt rabowani zewnetrznie i wewnetrznie na niespotykana skalę.
  • @BTadeusz 11:25:24
    Wolnorynkowa w moim rozumieniu to taka waluta, którą można wymieniać na inną, zaś jej kurs powinien być pod specjalną pieczą jej właściciela i służyć jego interesowi jako państwu i obywateli tegoż państwa.

    Pozdrawiam.
  • @AdNovum 11:34:09
    No to śpiewamy - unisono...-:)

    Przestrzegam wszakże przed lekkomyślnym używaniem słowa "konsument" - bo w narracji "wolnosciowców" - marginalizuje ono aspekt "produkcyjny" (a UPRZEDNI) - konsumenta.
    I często (arbitralnie) określając - co "jest w interesie konsumenta" - bez - pytania go o zdanie.
    Najlepiej widać to w ignorowaniu w propozycjach zmian - skutków - jakie wywołają (te zmiany) w sektorze "produkcyno usługowym".
  • @BTadeusz 11:48:52
    Przestrzegam wszakże przed lekkomyślnym używaniem słowa "konsument" - bo w narracji "wolnosciowców" - marginalizuje ono aspekt "produkcyjny" (a UPRZEDNI) - konsumenta.
    I często (arbitralnie) określając - co "jest w interesie konsumenta" - bez - pytania go o zdanie.
    Najlepiej widać to w ignorowaniu w propozycjach zmian - skutków - jakie wywołają (te zmiany) w sektorze "produkcyno usługowym".

    Proszę o rozjaśnienie myśli.
  • zgadzam się
    Wymienialność nie powinna być gwarantowana przez państwo.

    Jeżeli ktoś chce kupić cokolwiek za granicą, to musi wymienić złotówki na walutę po kursie wolnorynkowym.
    Żeby ten importer mógł cokolwiek sprowadzić, to ktoś musi wcześniej coś wyeksportować i zaproponować mu walutę po takim kursie jaki wynika z jej podaży - czyli z tego ile towarów zostanie wyeksportowanych.

    Jeżeli ktoś chce zaimportować za pożyczoną walutę, to musi ją prywatnie pożyczyć za granicą lub może ją pożyczyć prywatny bank. Ale państwo nie ma nic do tego. Jeżeli on nie będzie mógł oddać, to jest sprawa między nim, a zagranicznym pożyczkodawcą.

    Tylko w takiej sytuacji opłaca się importować jak najwięcej. Bo każdy zaimportowany towar to jest zysk. Bo wiąże się z wyeksportowaniem towaru dla nas mniej wartościowego niż ten zaimportowany.
  • @Krzysztof Grzelak 11:59:47
    -:)))
    Kiedy dyskutujemy czegooczekuje konsument - podnosząc rolę konsumenta do "siły sprawczej" dynamicznej gospodarki - zapominamy, że aby coś skonsumować (kupić) - musiał wcześniej coś wyprodukować - aby mieć pieniądze.
    To dość niepodważalne.
    Ale jest możliwy - inny model:
    "Kupuj - kiedy chcesz - płać - kiedy możesz."
    W takim (pieniądz jako dług) modelu - konsument istnieje bez atrybutu "produktywności".
    Pieniądze dostaje "z nieba".
    Oba powyższe modele - są de facto - innymi definicjami pieniądza.
    Ale - ukrywają się w niejasnym określeniu - "konsument".
    Oczywiści za tymi "nieco" odmiennymi rozumieniami słowa konsument - kryją się dwie - bardzo różne - gospodarki.
    Chyba już wszystko jasne?-:)
  • @imran 14:15:02
    Żeby ten importer mógł cokolwiek sprowadzić, to ktoś musi wcześniej coś wyeksportować
    =============================
    Owszem - strzał w dziesiątkę.
    Podobnie - aby konsument mógł coś nabyć - musi WCZEŚNIEJ - ZDOBYĆ DOWÓD WPROWADZENIA RÓWNOWARTEGO "CZEGOŚ" na rynek.
  • @fan-wolności 13:56:13
    Cała różnica między PRL-em i dzisiejszą atrapą kapitalizmu polega na wymianie kartek na mięso - na kartki do lekarza.

    Było to łatwe i proste, bo w warunkach "wolnego rynku" - zdrowie jest droższe, niż wieprzowina.
  • @BTadeusz 14:53:09
    Przyznaje, że zależność jest odkrywcza. Co wprowadzają na rynek politycy czy większość urzedników oprócz własnej osoby ?

    Żeby móc konsumować taka osoba powinna wprowadzić coś na rynek użytecznego dla reszty społeczeństwa
  • @Krzysztof Grzelak 15:10:28
    Dokładnie-:))))))
    Dlatego w zaawansowanych dyskusjach o demokracji (o jej organach) - optuję za rządem "z kontraktu" - jako najtańszego zaspołu gwarantującego najniższą cenaę wykonania ustawy budżetowej.

    Bo stanowienie prawa - czym zajmuje się dziś - rząd w "związku przestępczym" z sejmem - to zadanie dla większości uprawnionych (więc zasłużonych w kreacji i wzmacnianiu państwa).
    Dziś - to udział w dostarczaniu towarów i usług - weryfikowanych wolnorynkowo. (czyli - dobrowolnie kupowanych przez innych - "producento-konsumentów".
  • @fan-wolności 13:56:13
    Jesteśmy dłużni 3 biliony zł, a nie jak podałeś // jakieś 4-5 mld zł//
  • Niewymienialna waluta
    I zamknąc granice co by nikt nie uciekl. Tak to ja zminusowałem.
  • @AdNovum 11:28:48
    //Konsumentem jest ten, który produkuje i jak i ten, który dobra nabywa, za środki uzyskane z własnej pracy. Tak więc jest to wymiana między stronami procesu rynkowego.

    Natomiast ten co dobra wyłącznie "zjada" jest pasożytem.//

    a propos pasożytów polecam wyjaśnienie prof. Izabeli Litwin, a także Szczęsnego Z. Górskiego, który wg ścisłych wyliczeń wykazuje jakim prawem - ludzie których nazywasz "pasożytami" mają prawo korzystać ( w zakresie wynikającym z wyliczeń przedstawionch w jego wykładzie).

    http://www.youtube.com/watch?v=PB8bdpWCpbQ

    http://www.youtube.com/watch?v=dlpx2oR51Lg#t=24
  • @k4tx 20:42:23
    I zamknąc granice co by nikt nie uciekl. Tak to ja zminusowałem.

    Podróżować można podróżować do woli. Byleby wcześniej na to zarobić a nie pożyczyć ( wyemitować obligację i bony).
  • @Jan Szczepanik 21:05:03
    Byłem na tej konferencji i na spotkaniu z Panią Litwin jakiś tydzień później. Zgadzam się na dochód gwarantowany. Natomiast najpierw trzeba umozliwić ludziom pracować na swoje utrzymanie i wytwarzać majątek aby było czym się dzielić.

    Majątku nie da się wydrukować tak jak środka płatniczego ( tego jeszcze politycy nie potrafią).

    Moim zdaniem to zniesienie opodatkowania pracy i wszelkich ograniczeń kodeksowych poza BHP. Wtedy pracy nie zabraknie na najbliższą dekadę. Dla każdego chętnego.
  • @BTadeusz 15:23:44
    Dlatego w zaawansowanych dyskusjach o demokracji (o jej organach) - optuję za rządem "z kontraktu" - jako najtańszego zespołu gwarantującego najniższą cenaę wykonania ustawy budżetowej.

    To bardzo ciekawe rozwiązanie. Najtańszy nie musi być najlepszy. Politycy się na to nie zgodą. Bo to w "interesie społecznym" a oni tak nazywają eufeministycznie kręcenie lodów.
  • @Jan Szczepanik 21:05:03
    Ten kto nie tworzy dóbr, a korzysta z nich zawsze będzie pasożytem:

    1. http://pl.wikipedia.org/wiki/Paso%C5%BCytnictwo,

    2. http://pl.vivo.co/news/2011/04/01/czym-sa-pasozyty-i-jaki-maja-wplyw-na-nasz-organizm/

    A teraz coś zacytuję:

    "Pasożyt nie może egzystować bez swojego żywiciela. Pasożyt odżywia się kosztem żywiciela. Słowo "pasożyt" (ang. paraside) pochodzi od greckiego słowa "parasitos", gdzie "para" znaczy "obok, razem" a "sitos" oznacza "pożywienie" dlatego też słowo pasożyt może oznaczać "jeść przy kimś przy tym samym stole""

    Tak więc wszelkie wygibasy pseudonaukowe, które usiłują usankcjonować społeczne pasożytnictwo, mają podtekst propagandowo-ideologiczny.

    Pozdrawiam.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY

więcej