Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
95 postów 620 komentarzy

Rebel

Siedzący Byk - Zatroskany obywatel świata. Ekonomia, społeczeństwo, praca. Wróg systemu, kolonizacji, korporacji i Big Pharmy. Zwolennik oddolnej samoorganizacji i lokalnych walut.

Gurgaon - co o nim wiesz?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

W 1979 roku władze indyjskiego stanu Haryana zdecydowały się na odważny krok. Podzielono dystrykt Faridabad na dwie części.

 

W 1979 roku władze indyjskiego stanu Haryana zdecydowały się na odważny krok. Podzielono dystrykt Faridabad na dwie części. W pierwszej wokół miasta Faridabad władzę utrzymał rząd. Obszar ten miał dobrą infrastrukturę między innymi połączenie kolejowe ze stolicą New Delhi oraz żyzną ziemię. Natomiast druga część, Gurgaon została wydzielona z nieużytków i kamienistej ziemi. Nie było tam żadnej infrastruktury, żadnych połączeń kolejowych. Zdecydowano, że na obszarze Gurgaon zapanuje pełny wolny rynek właściwie bez żadnego wpływu władz. Przesłanie Gurgaonu było proste: niech wolny rynek robi swoje. Można więc uznać, że Gurgaon stał się wyspą wolności. W 1979 roku nie było tam prawie nic. Gurgaon szybko wyprzedził regiony zarządzane przez państwo w tym Faridabad , a dziś to jedno z najlepiej rozwijających się miast w Indiach.

Gurgaon rozwijał się poza mackami zarządzanego przez nieefektywne władze jednego z najbardziej skorumpowanych krajów świata. Dziś z pełną odpowiedzialnością można powiedzieć, że pojedynek pomiędzy wyspą wolnego rynku, a państwem został jak zwykle przez państwo całkowicie przegrany. W mieście opartym właściwie całkowicie na prywatnym biznesie znajduje się dziś 26 galerii handlowych, pięciogwiazdkowe hotele, siedem pól golfowych, dwa stadiony, najlepsze szkoły, luksusowe sklepy Chanel i Louis Vuitton, salony Mercedesa i BMW, oraz siedziby wielu międzynarodowych korporacji takich jak Airtel, American Express, EXL, IBM, Microsoft, Sapient, DLF, Maruti Suzuki, Hero Honda, Infosys, Ericsson, Oracle, Bank of America, American Airlines, The Coca-Cola Company, Nokia, Motorola itd. Nie ma problemu z mieszkaniami gdyż apartamentowce wyrastają jak grzyby po deszczu.

W Gurgaon nie doświadczysz usług które zwykle dostarcza tak zwana władza. Brak publicznego transportu, publicznych chodników, dróg. Mimo tego do miasta ciągną tłumy (ma już 1.5 miliona mieszkańców) ponieważ Gurgaon znajduje się już na trzecim miejscu w Indiach z najwyższymi zarobkami oraz jako najlepsze miejsce do życia w tym kraju. Jak to możliwe?

Z uwagi na brak państwa z jego "publicznymi usługami" do gry wkroczył prywatny sektor świadczący swoje usługi. Setki prywatnych autobusów oraz taksówek które można zamawiać przez Internet, zamiast miejskich przystanków na parkingach znajdują się monitory na których możemy znaleźć listę oczekujących samochodów z zapisanymi na nie pasażerami. Poczta używa tylko prywatnych kurierów, 12 000 prywatnych ochroniarzy pełni rolę prywatnej policji zapewniając bezpieczeństwo oraz nawet kierując ruchem ulicznym. Mieszkańcy mogą korzystać z siedmiu najwyższej klasy prywatnych szpitali z prywatnymi karetkami.Generalnie w Gurgaonie znajdują się oazy które są właściwie małymi prawie samowystarczalnymi miastami zarządzanymi przez prywatny sektor w których standard życia jest wysoki. Jednak poza oazami infrastruktura jest bardzo słaba. Jak zwykle znowu jest to wina państwa które zobowiązało się do budowy publicznych dróg łączących poszczególne "oazy wolności". Tak się oczywiście nie stało. Warto więc również ten obszar oddać prywatnemu sektorowi poprzez całkowitą prywatyzację dróg łączących "oazy wolności". Istnieje problem z dostawami elektryczności jednak Gurgaon to jedyne miasto w Indiach w którym elektryczność dociera do wszystkich mieszkańców. Gurgaon walczy jednak z przerwami w dostawach prądu, prywatny sektor zapewnił zabezpieczenie w postaci dieslowskich generatorów prądu które mogą zapewnić elektryczność nawet do pięciu dni. Generalnie przyjdzie czas na budowę prywatnej elektrowni w Gurgaonie gdyż wydaje się, że jest to jedyne sensowne rozwiązanie.

Poniżej przedstawienie skutków odejścia od socjalizmu i wprowadzenia wolnorynkowych rozwiązań w Chinach oraz Indiach. Po wprowadzeniu reform (pionowa linia) widać po prostu skok PKB:

 

Przykład Gurgaonu pokazuje dobitnie i to jeszcze z nawiązką, że realizacja wolnościowych postulatów daje kopa nawet na bezludziu pełnym kamieni (bo takim był Gurgaon). Europa cofa się w rozwoju i jeśli Polska nie wprowadzi wolnorynkowych rozwiązań zawsze będziemy skansenem upadającej Unii Europejskiej, skazani na jakieś żałosne dotacje. Czas się przebudzić, bo wybory za pasem. Staram się na tym blogu przekonywać, ale to nie dochodzi do przeciętnego socjalistycznego eurosowiety. Czy mam paść na kolana i błagać? A może po prostu wydzielcie w dowolnym miejscu w Polsce obszar wielkości Warszawy, najlepiej dziki i niezaludniony. Bez "opieki państwa" i oderwany od UE, a po kilku latach będą tam wyrastać wieżowce wysokości jednego kilometra, a jak dobrze pójdzie to nawet dwóch. Co wam szkodzi? Takie wydzielenie wyspy wolności nie będzie podatnika kosztować ani grosza. Ja chce żyć, a nie tak jak socjalna Europa myśleć tylko o emeryturze, rencie praktycznie kładąc się już do trumny. Czy jedynym marzeniem Europejczyka to dzisiaj tylko zobaczenie świetlistego tunelu i spotkanie z Panem? Eurokomuno pozwól żyć..

KOMENTARZE

  • Jak to?
    Jak to?
    Przecież interwencjoniści twierdzą, ze wolny rynek polega na wyzysku i grabieży większości biedaków, ludzi pracy uczciwych zjadaczy chleba... przez nielicznych kapitalistów, zmuszających tych pierwszych do niewolniczej pracy.

    Żeby nie być gołosłownym przytoczę klasyka;
    http://gps65.neon24.pl/post/109204,knp-a-libertarianie-i-ruch-narodowy#comment_970550
    cyt.
    "kapitalizm, liberalizm i wolny rynek
    to jest dżungla, w której silniejsi zjadają słabszych, dosłaownie zjadają z pomocą transplantacji,

    w skutkach podobne do nazizmu."


    Tam gdzieś muszą być ci zniewalani, zjadani słabsi.

    Należy dobrze się temu przyjrzeć. Dobrze ich poszukać.

    Sądzę, że tam może być jakieś podziemne miasto w którym ci zniewoleni biedacy pracują na tych wszystkich podłych kapitalistów.
    Codziennie z podziemi wywożone są świeże dostawy mięsa i podrobów, którymi zajadają się ci na powierzchni.
    To spisek!.

    To w ten sposób tworzone jest bogactwo nielicznych w Gurgaonie.

    Z pewnością tak musi być.
  • @imran 15:06:44
    :)
  • Ten cud ma także drugą stronę. NIe tak świetlistą.
    Kto był, to wie. Kto nie był, to niech mimo wszystko trzyma się starożytnej zasady złotego środka (tu: złoty środek między interwencjonizmem, socjalizmem i "wolnym" rynkiem). To zawsze jest najlepsze.
    Aczkolwiek pomysł, by obywatel miał nareszcie REALNĄ możliwość wyboru (eurokołchoz czy pełna samodzielność jak na pionierskim Dzikim Zachodzie) jest kuszący. Wszystko albowiem jest lepsze niż obecny prymus, który nie dość, że nachalny, to jeszcze głupi i szkodliwy!:)
  • @bez kropki 18:24:03
    Jak jedziesz samochodem i zbliżasz się do przepaści, co niektórzy będą ci radzić zdjęcie nogi z gazu i ostre naciśnięcie hamulca.

    Ale wiesz, takie hamowanie to nie zawsze jest skuteczne. Kto próbował ten wie, a kto nie wie niech trzyma się złotego środka - trochę zmniejszyć gaz i lekko nacisnąć hamulec. ;)))
  • @imran 22:29:41
    Znaczy nie byłeś w Indiach, nie widziałeś CAŁOŚCI tego "cudu":).
    A co do hamowania, to są, panie dzieju, różne manewry, w zależności do nawierzchni i sytuacji. Hamowanie nożnym. Ręcznym. Sprzęgłem, półsprzęgłem. A nawet, o zgrozo, hamowanie silnikiem, który wszak służy do jazdy a nie hamowania;). A do tego jazda na luzie:)). No, chyba, że musimy wyjść z poślizgu, wtedy, pandobrodzieju, letko szpszęgło i ŻADNEGO hamulca (jeśli nie chcesz Waść wpaść w przepaść). Ale to też zależy czy mamy tylny, czy przedni napęd. I tak dalej:). - Jak widać analogia z autem nie jest zbyt dokładna:).
  • @bez kropki 22:36:21
    Jak to zrobić technicznie, to jedno, a że zahamować trzeba to drugie.

    A jak to jest autobus i ludzie demokratycznie decydują, że hamować nie wolno, bo każdy tam coś tam delikatnego wiezie, każdy ma jakiś swój interes żeby jechać tak jak do tej pory, to trzeba tłumaczyć, że bez hamowania się nie da. I że w tej sytuacji wszelkie dyskusje o złotym środku są nie na miejscu.

    Trzeba hamować jak się da najprościej i najskuteczniej.

    A mam jeszcze przykład z życia:
    Była mgła nad Warszawą i samolot mi skierowali do Katowic. Pilot poinformował, że ze względu na złe warunki została podjęta decyzja o lądowaniu w Katowicach.
    I znaleźli się ludzie, którzy zaczęli krzyczeć, że to skandal
    "nikt z nami tego nie uzgadniał"
    "miał lądować w Warszawie, zapłaciliśmy..."

    W tej sytuacji nie był to problem, bo oni byli w mniejszości więc pilot mógł ich olać.

    Obecnie mamy problem, bo takich ludzi jest większość.
    Oni idą do wyborów i decydują;
    - więcej państwa w państwie
    - więcej wydatków
    - tańsze kredyty, więcej drukować
    - więcej pożyczać
    - większe gwarancje...

    Trzeba powiedzieć BASTA!!! A nie - "może trochę usprawnimy system kontroli wydatków i zmniejszymy o 10% potrzeby pożyczkowe państwa."

    Trzeba mówić jasnym przekazem co jest dobre a co złe, a nie dyskutować o złotym środku.
  • @bez kropki 18:24:03
    Nie byłem w Indiach i pewnie nie będę więc prośba o kilka słów o tej "drugiej stronie" Gurgaon. Polemiki na temat "techniki jazdy" zostawmy na boku.
    Pozdrawiam:
  • Laurka jak laurka z rzeczywistością odrobinę na bakier
    http://sarkastycznie.salon24.pl/484043,guragaon-odnaleziony-gral-wolnorynkowcow
  • @imran 15:06:44
    "Tam gdzieś muszą być ci zniewalani, zjadani słabsi."
    "Codziennie z podziemi wywożone są świeże dostawy mięsa i podrobów, którymi zajadają się ci na powierzchni."
    OOO tototo
    http://natemat.pl/102849,nie-potrafia-pisac-czytac-mieszkaja-w-8-osob-w-jednym-pokoju-polakom-szyja-ubrania-czyli-nowy-raport-clean-clothes-o-bangladesz
  • @Cezary Bialik 06:30:36
    Ojojoj!!! W Bangladeszu jest bieda!

    Ale po co tak daleko szukać. Przykłady wolnorynkowego wyzyski można znaleźć znacznie bliżej.
    W latach 70-80 jeździłem na wakacje do Rumunii i Bułgarii. Tam to dopiero musiał być wolny rynek. Dzieci na ulicach "Bombone, bommone..." żebracy, ludzie pracy po całym dniu w fabryce ustawiali się w kolejce, bo podobno rano miała być dostawa chleba. Sprzedawali po 1 sztuce.

    Patrz Pan jaki to wyzysk kapitalistyczny był. Żeby chleba i cukierków wyzyskiwani robotnicy sobie kupić nie mogli.

    A w Płn Korei jaki wolny rynek musi być, że ludzie harują na tych wyzyskiwaczy, wolnorykowców i umierają z głodu.
    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/szokujaca-prawda-o-korei-polnocnej-glod-strach-kanibalizm/sq5el
    Ten wolny rynek spustoszenie sieje. Ludzie na ulicach umierają. Niech tam w końcu państwo się za to weźmie tak jak w Korei sąsiedniej!!!!

    A w Chinach. Jaki był jeszcze 30 lat temu wolnorynkowy wyzysk. Gorzej niż w Bangladeszu. Głód smród i ubóstwo.
    Na szczęście zlikwidowano ten kapitalizm i wprowadzono regulacje płac i teraz robotnicy po 1000 USD zarabiają. Znacjolizowano wszystkie prywatne zakłady pracy i od razu Chiny stanęły na nogi.

    Tak tak, Panie Cezary.... a świstak zawijał w te papierki.
  • @imran 08:27:44
    Czy ja napisałem ,że w Bangladeszu jest wolny rynek?
    Stwierdzam jedynie ,że dzięki globalizacji firmy przenoszą produkcję do miejsc gdzie nie muszą się przejmować oksymoronem „etyka biznesu”.
    Biznes cywilizuje się tylko postawiony pod ścianą co można było obserwować w Polsce przed kryzysem w 2008. I nawet nie mam z tym problemu , rolą firm jest zarabianie pieniędzy a nie budowanie społeczeństwa.
    Szczególnie bawi mnie wspominanie Chin w kontekście wolnego rynku. Z „nacjonalizacją” to akurat prawda bo 40% PKB to dzieło firm państwowych, taki spadek państwowego trwa od stosunkowo niedawna.
  • Ten cały Gurgaon już był kiedyś na Nowy Ekran dyskutowany.
    I w końcu był wyśmiany, jako wielka lipa, wielkie oszustwo i kompletna klapa. A też zaczęło się od gościa który to zachwalał jak cudowny lek na wszelkie choroby.
  • @Cezary Bialik 10:38:17
    Ma Pan rację, że kapitał napływa ściągany tym, co Pan ujął w nazwę "etyka biznesu" - czyli generalnie niższe koszty produkcji.
    Ale żeby uczciwie do tego podejść to należałoby porównać sytuację tych ludzi (narażonych na brak etyki biznesowej) zanim napłynął ten kapitał. Jak by im się żyło, gdyby każda firma inwestująca w tych krajach miała obowiązek ponosić te wszystkie koszty jakie ponosi w Europie, a co za tym idzie nie przenosiła by tam produkcji.

    Bastiat wiecznie żywy; "co widać a czego nie widać"
  • @Cezary Bialik 10:38:17
    >Szczególnie bawi mnie wspominanie Chin w kontekście wolnego rynku. Z „nacjonalizacją” to akurat prawda bo 40% PKB to dzieło firm państwowych,"

    A mnie, z kolei, bawi wspominanie o PKB w kontekście firm państwowych a ogólnie "inwestycji" państwowych.

    W necie jest gdzieś taka dyskusja o interwencjinizmie w której pewien geniusz ekonomii socjalizmu powiedział coś, co mnie rozbawiło do łez;

    cytuję z pamięci;
    W Chinach jest taki wzrost dobrobytu dlatego, że państwo prowadzi wielkie inwestycje. Budowane są sześciopasmowe autostrady po których prawie nikt nie jeździ, ale są jednak budowane...

    Czyli zmarnowanie pieniędzy wypracowanych przez prywatne firmy na coś, co nikomu nie jest potrzebne oznacza wzrost dobrobytu.

    Oto jak ekonomiści mylą dobrobyt z PKB. Proszę tego błędu nie powtarzać Panie Cezary.
  • @imran 11:51:43
    Z twego co widzę brak ci podstawowej wiedzy w temacie. Więc po co piszesz, skoro nie masz pojęcia? Ja nie piszę na temat medycyny, sztuki i wielu innych spraw, skoro brak mi podstawowej wiedzy w temacie. Utarło się u nas się że czym kto mniej się zna na ekonomii, tym bardziej się wymądrza. Jakaś koszmarna maniera wsiowych filozofów, co za dziadostwo i umysłowa upadłość.
  • @vortex 12:20:11
    Piszę o tym o czym mam wiedzę.
    Jeżeli niektórzy mają taką wiedzę, że dobrobyt wynika z marnotrawstwa, to raczej twoje uwagi bardziej powinny być do nich.

    Każdy ma jakąś wiedzę, nie każdy ma rację.
  • @imran 11:51:43
    Nie odbieram firmom prawa poszukiwania miejsc o najniższych kosztach produkcji. Chodzi mi o to ,że nie zapewniają one elementarnych warunków pracy swoim wykonawcom. Nie jestem naiwny często wybrano dane miejsce bo gwarantuje ono najniższe koszty ale godzenie się na warunki pokazane w artykule wystawia jasne świadectwo przedsiębiorcom. Gdyby udało się wprowadzić podobne warunki w „zepsutej” Europie praca tu nie odbiegała by od tej w Bangladeszu, dlatego jestem przeciwny rynkowi a'la Korwin.
    W Chinach firmy państwowe budują nie tylko autostrady i miasta widma. Wszelka działalność produkcyjna podlega ścisłej reglamentacji i zależna jest dobrej woli polityków. Zmiana następuje teraz gdy Chiny doszły do ściany dotychczasowego modelu rozwoju i stopniowo produkcja przekierowana jest na rynek krajowy. A wewnętrzna presja zmusza partię do liberalizacji gospodarki. Strata dla komunistów nie jest zbyt wielka bo to najczęściej osoby zależne od partii są przedsiębiorcami.
  • @Cezary Bialik 13:13:25
    "(...) godzenie się na warunki pokazane w artykule wystawia jasne świadectwo przedsiębiorcom (...)"

    Moim zdaniem ta teza jest nieprawdziwa. Przedsiębiorcy dostarczają to, czego oczekują ich klienci. Gdy klienci zaczną oczekiwać od przedsiębiorców by ich pracownicy mieli zapewnione określone warunki to przedsiębiorcy dostosują do tego swoje działania.
    Jest tylko jeden warunek - te oczekiwania klientów muszą się wyrażać wyłącznie w formie pieniężnej. Gdy klienci nie będą kupować towarów wytwarzanych bez zapewnienia takich elementarnych warunków to warunki wytwarzania się zmienią.

    Uważam, że przerzucanie winy na przedsiębiorców jest totalną hipokryzją - z jednej strony jako konsumenci chcemy płacić taniej za towary a z drugiej strony chcemy by pracownicy wytwarzający te towary mieli godne warunki życia.
  • @Cezary Bialik 13:13:25
    Oferowanie takich warunków może i świadczy źle o przedsiębiorcach, ale nie świadczy źle o systemie wolnorynkowym.

    Jeszcze raz podkreślam, że nie można abstrahować od tego jakie warunki ci ludzie mieli wcześniej.
    Być może pracowali na jakimś poletku ryżowym, które nie było w stanie ich utrzymać przy życiu.
    Czy dla nich byłoby lepiej gdyby dalej tam pracowali?

    Załóżmy, że w kraju A ludzie pracują na swoich poletkach uzyskując dochód który określimy jako 2 na skali 1-10.
    - W kraju B - 3
    - w kraju C - 4
    - w kraju D - 5

    Przyjmijmy, że to, co Pan nazywa godziwymi warunkami można zaoferować płacąc 4 w tej skali

    Przedsiębiorcy z kraju D będą inwestowali w kraju A. Tam pójdzie najwięcej inwestycji.
    Będą płacić 3 i ten kraj zrówna się pod tym względem z krajem B

    Czy to jest złe? Tam pracownicy najbardziej potrzebują poprawy dochodów i tam zostanie skierowane najwięcej inwestycji.

    Jeżeli założymy, że poniżej 4 to jest niegodne i przedsiębiorcy nie powinni tego robić, to kraje A i B będą pozbawione jakiejkolwiek możliwości poprawy.

    Mogą się znaleźć przedsiębiorcy, którzy w kraju A będą płacić 4. I dobrze.
    Ale jakikolwiek system, który będzie miał na celu wymuszenie czegoś takiego będzie dla tych ludzi z A i B niekorzystny.

    Wolny rynek nie stawia tamy dla takiego działania przedsiębiorców, ale nie stwarza też niekorzystnej dla tych ludzie (z krajów A i B) sytuacji w której żadnej możliwości poprawy nie otrzymają, bo większość przedsiębiorców nie mogąc zapłacić mniej niż 4 stwierdzi, że lepiej zapłacić 4 w kraju C , albo 5 w D, ze względu na bliskość rynków zbytu, transport, infrastruktura itp...

    Na tym bardzo uproszczonym przykładzie widać, że mechanizm wolnorynkowy działa na korzyść a nie na szkodę tych ludzi.

    Co nie przeczy tezie, że również na ich korzyść działa etyka biznesu, którą przedsiębiorcy dobrowolnie przyjmą.

    Jedno drugiemu nie przeczy.
  • @programista 13:35:05
    Nie ma co wyważać otwartych drzwi. Problem był dyskutowany przy okazji „optymalizacji podatkowej” LPP
    http://m.trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/51,106540,14760040.html?i=14&piano_t=1
    Nie jest to więc kwestia zaspokojenia potrzeb klienta po najniższej cenie ale chęć maksymalizacji zysku. I powtarzam po raz kolejny ni mi do tego w tym celu powstają firmy.
    Proszę mi jedynie nie wciskać dyrdymałów ,że biedni przedsiębiorcy po prostu prawie jadą po kosztach. To jest zestawienie dla LPP, o ile więcej zapłaci Zara ze względu na użyte materiały, 2-3 zł. Więc nie bajajmy
  • @imran 14:41:33
    Nie jestem zdolny do określenia godziwej płacy.
    Jeżeli jednak zarabiam tyle ,że nie starcza mi na życie to chyba jest coś nie halo. Wysokość wynagrodzeń nie wynika z przymusu ekonomicznego „cisnącego” firmy lecz ze zwykłej chęci maksymalizacji zysku Oczywiście może ci ludzie nie mieli by żadnej pracy gdyby nie firmy zagraniczne. A może mieli by ją dużo lepszą gdyby te same firmy nie blokowały ich rodzimej produkcji.
    Powodem biedy tych krajów jest brak dostępu do bogatych rynków. Nie zapowiada się ogólnoświatowa rewolucja wolnorynkowa więc raczej nic się w tej kwestii nie zmieni.
  • @Cezary Bialik 16:49:31
    Wysokość wynagrodzeń nie wynika z przymusu "cisnącego" firmy, tylko z tego jaka jest podaż chcących pracować za takie wynagrodzenie.

    Jeżeli firmy osiągają dzięki temu duży zysk, to zwiększa się ilość chętnych na ten zysk - konkurencyjne firmy wchodzą na rynek, a wtedy muszą po pierwsze obniżać ceny, żeby sprzedać produkty, po drugie podwyższać płace bo zaczyna brakować pracowników.

    Te dwa czynniki muszą spowodować zwiększanie poziomu życia tych ludzi.

    Jeżeli to nie działa tak jak piszę, to znaczy, że w którymś momencie wolnorynkowy mechanizm jest blokowany poprzez jakiś rodzaj przymusu.
    Wystarczy się temu przyjrzeć i zabronić stosowania tego przymusu.

    To jest idea państwa wolnorynkowego. (w moim rozumieniu)

    Przymus może wystąpić np. w momencie pozyskiwania kapitału.

    Kapitał jest czynnikiem produkcji. Tak samo jak praca czy surowce.
    Jeżeli pożyczki nie są udzielane z dobrowolnych oszczędności a więc nie ma wolnorynkowej ceny ustalonej poprzez jego podaż i popyt, lecz jest on uzyskiwany poprzez tworzenie nowych pieniędzy a więc niedobrowolne pozyskiwanie tych (wymuszonych) oszczędności, to to może być właśnie czynnik zakłócający ten mechanizm.
    Tani kapitał, odebrany ludziom zastępuje ich pracę w wyższym stopniu niż powinien, co daje przewagę zysków przedsiębiorców i bankierów nad pracownikami, których oszczędności zostały wykorzystane bez zapłaty za nie.

    Jeżeli ktoś mówi; potrzeba więcej taniego kredytu, to mówi jednocześnie, że należy więcej oszczędności odebrać ludziom. A to jest właśnie problem.

    Nie można się więc dziwić, że ci ludzie nie mają pieniędzy pomimo, iż niby dostają rynkową zapłatę za swoją pracę.
    Ale nie dostają rynkowej zapłaty za odebrane im oszczędności.
    I tego już nikt nie widzi.
    A to jest ewidentne zakłócenie wolnego rynku.

    Firmy mające możliwości pozyskania tego taniego kredytu mają przewagę, wynikającą nie z wolnego rynku lecz z jego zakłócenia poprzez przymus.

    Jeżeli coś nie funkcjonuje, to trzeba patrzeć gdzie występuje przymus i go zakazać, a nie gdzie zastosować przymus.


    Problemy wynikają z przymusu a nie z wolnego rynku.
  • @Cezary Bialik 16:35:20
    Hipokryzja polega na tym, że sami jako klienci staramy się maksymalizować własny zysk, kupując jak najtaniej, a od przedsiębiorców domagamy się by odrzucenia takiego samego zysku.

    Zacznijmy od samych siebie, a potem wytykajmy innym.
  • Gurgaon - sen niedoedukowanych liberałów
    Zastanawiam się skąd czerpał Pan informacje do do napisania tej wypaczającej rzeczywistość propagandowej "wrzuty".

    ..." Osiedla budowano w szczerym polu nie dbając o infrastrukturę drogową, kanalizacyjną, czy wodną. Tylko najdroższe enklawy mają własny zapas wody oraz generatory prądu. Kiedy okolica, małe slumsy przylepione do murów osiedli, gdzie mieszka armia służących, tonie w mroku, te wielkie konstrukcje lśnią niczym latarnie na wezbranym morzu "....

    http://dworzecwschodni.natemat.pl/20255,gurgaon-miasto-marzen

    ..."The city lacks facilities for pedestrians with almost no proper sidewalks. There are no proper routes for bicycles, though a large part of the population in the city use bicycles for commuting."...

    ...Eventually, DLF Limited, a real estate company acquired vast stretches of land in the city. The first major American brand to set up a unit in Gurgaon was General Electric in 1997, and is regarded as the first foreign company in India that was established for outsourcing software work.[18] GE's setup in Gurgaon prompted other companies, both international as well as domestic, to follow suit. Today, Gurgaon has emerged as one of the most important offshoring centers in the world "...

    http://en.wikipedia.org/wiki/Gurgaon

    Ten " cud " wolenego rynku okazuje się być nie najlepszej jakości projektem deweloperskim...
  • @programista 08:25:53
    Hipokryzja?
    To nie ja przedstawiam przedsiębiorców niemal jak filantropów którzy zgodnie z etyką chrześcijańską w pocie czoła dostarczają klientom dobra.
    Przedsiębiorca chce zarobić, aby dokonać tego chwyta się każdej możliwości i dobro klienta ma tu poślednie znaczenie. I taki powinien być punk wyjścia do rozważań o WR. Gdy już to skonstatujemy wyjaśnią się powody większości patologii tego systemu.
  • @Cezary Bialik 13:25:56
    Ale szanowny Pan przedstawia przedsiębiorców jako ludzi, którzy z powodu swojej żądzy zysku znacząco odbiegają od reszty ludzi.
    Tymczasem taką samą żądzą zysku jesteśmy w większości dotknięci wszyscy, bo chcemy kupować taniej, niezależnie od tego czym ta cena jest okupiona.
    Patologią jest właśnie przykładanie innej oceny do przedsiębiorców niż do pozostałych ludzi.
  • @Cezary Bialik 10:38:17
    "Biznes cywilizuje się tylko postawiony pod ścianą co można było obserwować w Polsce przed kryzysem w 2008."

    Jest to błędna interpretacja podwyżek płac we wskazanym okresie - to rozwój gospodarczy i wzrost liczby pracujących o ok. 2 mln osób w latach 2004 - 2008 przyczyniły sie do wzrostu wynagrodzeń za pracę.

    Szanowni Państwo nie popadajmy w skrajności - jeśli nasze dyskusje mają przynieść jakieś pozytywne owoce potrzeba więcej pokory, otwartości i wiedzy. Forsowanie ideii całkowicie wolnego rynku w Polsce, w obecnym czasie i sytuacji gospodarczej to czyste szaleństwo; z drugiej strony wzdychania do regulowania umów, poziomu płac i ochrony wybranej grupy obywateli przez państwo to pomoc w uśmiercaniu gospodarki. Może właściwą byłaby droga, która biegnie po środku lub pomiędzy tymi skrajnościami ? Moim zdaniem warte rozważenia.
  • @Jacek Leo 13:23:41
    A dlaczego to, co przytaczasz z Wiki angielskiej mamy uznać za rzetelną i obiektywną prawdę, a inne opisy za propagandę i kłamstwo?

    Ja tam nie byłem i nie wiem. Ale gdyby takie miasto bez regulacji państwa rzeczywiście dobrze funkcjonowało, to nie sądzę, żeby Wikipedia podała prawdę.

    Byłem natomiast w Pakistanie i tam każdy bogatszy dom ma generator, bo sieć państwowa jest kompletnie niewydolna.
    Fabryki mają generatory na gaz i ropę jednocześnie dla zabezpieczenia, bo nigdy nie wiadomo czego zabraknie.
    Fabryki mają zamówienia ale rząd utrzymując niskie ceny energii musi ją reglamentować i pracują na 70% możliwości.

    Jeżeli w Gurgaonie państwo zobowiązało się dostarczać energię, to nie dziwie się, że mają ciemno.

    Obiecuję, że jak będę pracował w Indiach, to się wypytam dokładnie i to opiszę.
  • @imran 19:02:51
    Wiki podałem dane są czytelnie usystematyzowane i w języku angielskim w przeciwieństwie do większości, które czytałem w Indian English; blogi i komentarze - obraz Gurgaon jeszcze gorszy niż w Wiki.
    Oto fragment jednego z komentarzy " In Gurgaon much of it is shit, but then the reality of these islands of good life (inside any major residential complex) is different and cut off from reality of ordinary crap. "
    Dałem też link do polskojęzycznego tekstu turysty, który opisał swój pobyt w tym mieście.

    Kolego imran, dyskusja dla samej dyskusji mnie nie interesuje, staram się rzetelnie analizować fakty i dzielić się wnioskami. W ostatnich dniach po raz drugi spotkalem się z podobnymi, banalnymi tekstami o wolnorynkowym Gurgaon więc postanowiłem bliżej przyjżeć się tematowi.
    Jeśli chodzi zaś o cudowne działanie wolnego rynku to może to być tak jak z mocnym, najlepszym lekiem przepisywanym pacjentowi; czasem pomoże ale czasem może też zaszkodzić lub wywołać poważne skutki uboczne.
    Dlatego też, duża wiedza, rozwaga i rzetelność są niezbędne. Upieranie się przy swojej prawdzie w sytuacji gdy " Ja tam nie byłem i nie wiem " jest delikatnie mówiąc lekkomyślne.
  • @programista 13:37:48
    Na początek pewne sprostowanie.
    Nie twierdzę ,że przedsiębiorcy to „evil” społeczeństwa. Tyle ,że jasnym jest iż tylko determinacja i twarda gra daje szanse na sukces. Niestety nie każdy „biznes” się udaje i przedsiębiorca musi podjąć decyzję przyjąć niepowodzenie na klatę czy zepchnąć na klienta.
    Niestety najczęściej ma miejsce to drugie.
    Czy to w formie jednorazowych urządzeń, źle wykonanych usług, czy nie uznawania reklamacji. O ile w przypadku drobnych firm klient ma jakieś szanse w sporze o tyle przeciwko wielkim są one znikome.
    Jedna uwaga , nie uważam koncernów międzynarodowych z twór który powstał tylko dlatego ,że istnieją struktury państwowe które je wspierają. Większość wielkich powstała dekady temu i przeżyła mnóstwo wolt politycznych i polityków im nieprzychylnych
  • @Jacek Leo 14:32:06
    Mi wcale nie chodziło o podwyżki. W zakładzie w którym wtedy pracowałem ludzie zaczęli wypowiadać się nogami na temat warunków pracy. I nagle cudownym sposobem można było zawierać umowy na stałe z osobami które latami pracowały na czasówkach a kierownicy „dostali” ludzkiej twarzy.
    Gdybym był bardziej skłonny do spiskowych teorii uznał bym ,że aktualny kryzys na rynku pracy jest prostym wynikiem nauczki jaką dostali wówczas przedsiębiorcy. Ostatecznie PKB nie spadło a blisko 1,5 mln ludzi wyjechało. Więc w czym rzecz?
  • @Cezary Bialik 07:31:32
    Przeważnie nasze opinie i racje zależą od pozycji zajmowanej w "systemie", tzw. punkt siedzenia. Zwykle stajemy do kruszenia kopii w sprawach, których nie ogarniamy całościowo, ale które bezpośrednio dotyczą nas samych a powstały w związku z relacją z partnerem.
    Jest to normalne, ale właśnie tutaj rodzą sie konflikty.
    Osobiscie, kiedyś jako pracownik nigdy nie domagałem się umowy o pracę bo wiedziałem, że moja praca reprezentuje wartość, której pracodawca potrzebuje i jest w stanie za nią zapłacić ustaloną kwotę. Gdy wraz ze zdobywanym doświadczeniem wartość mojej pracy i moje oczekiwania płacowe wzrastały negocjowałem nowe warunki lub zmienialem pracodawcę. Prosta sprawa, ale mozliwa tylko w warunkach równowagi popytu i podaży na rynku pracy. Za rynek pracy nie odpowiada zaś pracodawca tylko tzw. państwo.
    Teraz patrząc z drugiej strony, celem pracodawcy jest osiągnięcie dochodu takiego aby mógł pokryć wszystkie koszty, pracownikom zapłacić stawkę OBOWIĄZUJĄCĄ NA RYNKU oraz aby z dochodu dysponował środkami potrzebnymi na bieżące inwestycje - to niezbędna podstawa. Co pracodawca ma zrobić jeśli nie osiagnie wystarczającego dochodu a zatrudnia np. 10 osób ? Czasowo może dokladać z oszczedności, jeśli takowe posiada, czasem wspomaga sie kredytem a czasem, niestety, musi zwolnić kilku pracowników.
    Dlaczego więc w sytuacji kiedy pracodawcy nikt nie pomaga i nie zapewnia zbytu na jego produkty, usługi on musi zapewnić stałą prace pracownikowi ? Czy to nie wydaje się Panu mocno niesprawiedliwe ?

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY

więcej